PARCHY

czyli wspinanie po łatwym

Wpisy z tagiem: 2013

Kiedyś słyszałem, że we Włoszech i Hiszpanii da się wspinać zimą. Brzmiało jak bajka i trochę nie dowierzałem. Nie przepadam za chłodem, szybko marznę.

Zbliża się Sylwester, wkrótce będziemy sobie składać życzenia i zanotujemy może w końcu jakieś postanowienia noworoczne. Dopiero co oderwaliśmy się od świątecznych stołów. A mimo tego ruszyliśmy na Jurę. Znajomi i rodzina pukają się pewnie w głowę. Ale trudno – nie potrafimy już wytrzymać bez skał.

Nie znaczy to, że nie mieliśmy obaw. To był nasz pierwszy zimowy wyjazd, a nie zdążyliśmy się jeszcze wyposażyć w softshelle i tą całą odzież termoaktywną. Nie oszukujmy się – jako mieszczuchy nie jesteśmy też przesadnie zahartowani. A jednak się udało. czytaj dalej…

Trzeba wyrównywać rachunki. Miałem niezałatwioną sprawę na Karierze Boksera i Alarmie dla Nietoperzy. Trzeba było wrócić do Kobylan.

Dolina Kobylańska to cudowne miejsce, ale nie na łikend. Setki niedzielnych turystów, psów, dzieci, grilli, puszek po piwie… i wulgarne śmiechy, uniemożliwiające zaśnięcie przez całą noc. To męczy i odstręcza od tego wyślizganego/klasycznego/wymagającego regionu. czytaj dalej…

Po granicie Sokolików znów miałem smaka na jurajski wapień. Zabraliśmy się ze znajomym instruktorem i jego familią. Zaczęliśmy w sobotę od Pazurka II, do którego mam spory sentyment ze względu na zeszłoroczne przejście bez znajomości Botanikta VI+.
czytaj dalej…

Auto dla wspinacza – ważna i pomocna rzecz. Tym razem udało się pożyczyć i wypuściliśmy się w czterodniową objazdówkę. Pierwszą noc spędziliśmy w namiocie na Stokówce, dwie kolejne w sprawdzonej agroturystyce w Podlesicach. Z planów nie udało się tylko zrealizować rekonesansu w Łutowcu. Mieliśmy podjechać tam prosto z Mirowa, ale pilot od autoalarmu odmówił współpracy, więc obraliśmy asekuracyjnie kierunek do bazy. Ostatni dzień to już głównie powrót wśród ulew z małą przerwą wspinaczkową i rozprostowanie kości na Stokówce.

Reasumując – dobry wyjazd, ze sporą ilością wspinu w różnych rodzajach skały. Pogoda, mimo podtopień w innych częściach kraju – nam dopisała. Kacha także zrobiła sporo metrów w trudnościach od III+ do V i dalej się rozwija. Musimy tylko częściej mobilizować się do tradu, żeby płynniej nam to szło. Oby rychło znowu w skały!

 

Wykaz przejść:

8 czerwca – Stokówka

  • Leśna Rodzina III+ OS (Połoga, Stokówka)
  • Po schodach do nieba ? OS (Połoga, Stokówka)
  • Złośnica IV OS (Ściana z Obrywem, Stokówka)
  • Rzyg Kamienia V OS (Ściana z Obrywem, Stokówka)
  • Hauzen Gestapo IV^ AF (Bulderowa, Stokówka)
  • Beatrix VI+ AF (Bulderowa, Stokówka)
  • Zacięcie Stokówki V+ OS (Mała Zachodnia, Stokówka)

9 czerwca – Stokówka

  • AlOHa VI+ FL (Mała Zachodnia, Stokówka)
  • Kalcytowa Płytka (?) V OS (Kalcytowa, Stokówka)
  • Panzing V OS (Kalcytowa, Stokówka)
  • Wariant zimowy V+ OS (Zachodnia, Stokówka)
  • Apel bezrobotnych VI.2 na wędkę AO (Mała Zachodnia, Stokówka)

Kleszcz nr 1

10 Czerwca – Mirów

  • Misja V+ FL (Trzy Siostry, Mirów)
  • Ringi Kursowe IV FL (Turnia Kukuczki, Mirów)
  • Złoty Strzał VI+ RP (Turnia Kukuczki, Mirów)
  • Tygrysie Napieraj V OS (Turnia Kukuczki, Mirów)
  • Filar Skrzypiec Lewy V FL (Skrzypce, Mirów)
  • Krycie Knura VI+ próba (Skrzypce, Mirów)
  • Pulowerek w Serek IV OS (Szare Płyty, Mirów)

Kleszcz nr 2

11 czerwca – Stokówka

  • Misja 5 VI OS (Ściana z Obrywem, Stokówka)
  • Imperium Ojca Rydzyka VI+ AF (Wpizdu Korner, Stokówka)
  • Środek Chujawiaka IV DDS (Chujawiak nad Ogniskiem, Stokówka)

Wypad na Stokówkę chodził mi po głowie od dawna. Słyszałem wiele pochlebnych opinii o tym mikro-regionie. W końcu nadarzyła się okazja: wyjazd wraz sekcją.

Prognozy nie napawały optymizmem. Burze miały krążyć cały dzień. Sobotnia aura jednak okazała się łaskawa i dostaliśmy to czego po tej dłuuuugiej zimie potrzebowaliśmy – słońca.

Na miejscu byliśmy koło dziewiątej i łapczywie rzuciliśmy się na ściany. Skała cudna – suchutka, świetne tarcie i nie rani palców. Brak orientacji w rejonie odbił się na wyborze celu na rozgrzewkę – Młoda krew VI+. Na szczęście puściło. Potem nieco zbyt ambitna wstawka w klasyk rejonu – Motyla noga VI.1+. W ciągu się nie udaje, ale droga nie wydaje się być poza zasięgiem. Potem kolejne, ale odmienne w charakterze VI.1. Wypchaj się to połoga płyta bez chwytów, zbyt techniczna jak dla mnie, więc nie widząc alternatywy posiłkuję się chwytami z sąsiedniej czwórki. Później jeszcze kilka potyczek z cięższymi drogami, ale żadna nie chce puścić. Najbliżej jest chyba na siłowej Bułce z masłem, ale jeden blok psuje próbę. W międzyczasie Piotrek pokazuje jak się wspinać w przewieszeniu i robi swoje pierwsze VI.4. Słowa uznania.

Schodzę z obciążeniami. Zdejmuję dziewczynom karabinek i przy okazji robię oesem zabłoconego Dynacema. Na sam koniec dnia Koniec sezonu, na którym męczę się okrutnie i przechodzę dzięki kilku trafnym wskazówkom. Dzięki.

Ognisko. Kiełbaski. Śpię.

 

Brrr. Piąta rano. Spacer, bo w namiocie zimno. Śniadanko, bo wszyscy śpią. Drugi spacer. Wszyscy dalej śpią – nudzę się już okrutnie. Już mam zmienić dyscyplinę, gdy pierwsi wspinacze wreszcie wyłaniają się z namiotów. Każę się złapać jeszcze przed ich pierwszym śniadaniem i pada obłędna Droga Klubowa III+!

Potem jest równie śmiesznie i padają tylko łatwe propozycje, a na trudniejszych azerujemy. Ciało nie zapomni trudów dnia wczorajszego tak łatwo jak głowa.

Przerwa obiadowa wyraźnie wpłynęła na wzrost formy. Podejmuję ostatnią próbę uratowania dnia i zachęcony opinią Piotrka o siłowym charakterze drogi wstawiam się w Coś pięknego. Logiczna bulderowa sekwencja po dobrych chwytach na początku i kluczowe przytrzymanie przy drugiej wpince. Krótka walka i zwycięstwo! Na koniec przeciętnego dnia wpada rekordowa cyferka, więc kończę wspinanie z uśmiechem.

2,5 godziny i jestem w domu. W żadne inne skały nie mam tak blisko.

 

Wykaz przejść:

18 V 2013

  • Młoda krew – wariant w linii ringów VI+ FL (Zachodnia, Stokówka)
  • Motyla noga VI.1+ AF (Zachodnia, Stokówka)
  • Wypchaj się VI.1 z obejściem do Manii Łykania IV FL (Kalcytowa, Stokówka)
  • Poznańskie dziewczęta z błądzeniem do spitów po lewej A0 (Zachodnia, Stokówka)
  • Bułka z masłem VI+ AF 1 blok (W pizdu korner, Stokówka)
  • Mogę więcej VI.2+ na wędkę A0 (Przewiecha, Stokówka)
  • Dynacem V+ OS (Zachodnia, Stokówka)
  • Koniec sezonu VI- FL (Mała Zachodnia, Stokówka)

19 V 2013

  • Droga Klubowa III+ OS (Połoga, Stokówka)
  • Złośliwość rzeczy martwych VI AF 1 blok (Mała Zachodnia, Stokówka)
  • Logika kierownika IV FL (Kalcytowa, Stokówka)
  • Osep 3 VI.1 na wędkę A0 (Ściana z obrywem, Stokówka)
  • Coś pięknego VI.1 RP w II próbie (Bulderowa, Stokówka)

Wyjątkowo długi łikend – 9 dni wolnego w legendarnych Sokołach. Czego chcieć więcej? Słońca!

Wystartowaliśmy już w piątek 26 kwietnia i po nocy na leżance TLK Karkonosze lądujemy w Trzcińsku. Mimo zmęczenia i gęstej chmury spowijającej Sokole Góry decydujemy się na rekonesans. Podejście wydaje się mordercze. Trudno wypatrzyć cokolwiek. Z Sokolika Dużego ledwo dostrzegamy wspinaczy na Sokoliku Małym. Wilgotno i zimno.

 Drugiego dnia pogoda dalej marna, ale decydujemy się ambitnie na przemarsz do Janowic i staramy się odszukać grupę Pieca i Skalnego Mostu w Rudawach Janowickich. Pod Ścianki docieramy czytelnym żółtym szlakiem.

  Pierwsze zetknięcie z legendarnym tarciem rudawskiego granitu wygląda kuriozalnie. Wszystko płynie, a skała zamiast trzymać rani tylko palce. Nie jestem w stanie przebrnąć prostej piątki na Zaścianku. Szczęście, że chwilę później próbuję bardziej suchego Kantu Dobity V+, a ta droga puszcza i cieszy swą urodą.

29 kwietnia dołączają Adrian, Tomek i Mateusz. Wspinamy się ponownie w Rudawach, głównie na Ściankach, na Piecu i pod koniec dnia na Malinowej. To właśnie na tej ostatniej skale pokonuję od strzału wyjątkowo estetyczną drogę Dże-Mik Light. Tę linię zapamiętam i z pewnością wrócę kiedyś na jej trudniejszy wariant.

Ostatni dzień kwietnia również spędzamy w okolicach Ścianek i Pieca. Dużo walki i mało efektów. Najwięcej sił i nerwów kosztowały mnie Rozmowy przy Wycinaniu Lasu. Nikomu nie polecam. Energochłonny dulfer na starcie i gehenna po przejściu w zapyziały połóg. Poszukiwanie zaznaczonego w topo szóstego ringa zakrawa o marny żart, a luźne bloki skalne wpędzały w trwożne myśli o zdrowie asekuranta. Zdecydowanie odradzam.

1 maja to udany wypad do Karpacza. Mimo, że ciągle część dróg mokra, to niemal czyścimy z chłopakami Małą Ścianę z piątek.

2 maja – przymusowy treking. Najpierw Lwia Góra, gdzie deszcz skutecznie zniechęca nas do starcia z rajbungami, potem taras widokowy na Krzyżnej Skale.

3 maja – rain&rest day, czyli ćwiczymy węzły.

I wreszcie poranek jaki chcielibyśmy każdego dnia! Piękne słońce i można włożyć krótkie spodenki na podejście. Przyłączam się do kursantów i mimo pewnych obowiązków z tym związanych zaznaję też sporo fajnego wspinania. To pierwszy nasz dzień z dobrą widocznością i na Sukiennicach na chwilę zapiera mi dech. Są widoki.

Ostatniego dnia brakuje już pary i dokucza ramię. Próbuję urodziwej Nitówki VI na Sokoliku Dużym, ale wycofuję się prawdopodobnie przy ostatnim trudnym miejscu na wysokości czwartej wpinki.
Potem ratuję dzień prowadząc w deszczu Loteryjkę na własnej. Kursanci wracają pisać egzamin, ja wracam się odświeżyć i uporządkować szpej. Koniec, a jak na złość zachód słońca jest piękny jak nigdy wcześniej.

 

Wykaz przejść:

28 kwietnia

  • Depozyt V AF (Zaścianek, Rudawy Janowickie)
  • Kant Dobity V+ (Druga Ścianka, Rudawy Janowickie)
  • Gay Over VI- AF (Trzecia Ścianka, Rudawy Janowickie)

29 kwietnia

  • Ryzyk-fizyk V+ FL (Trzecia Ścianka, Rudawy Janowickie)
  • Płytka Prezesa VI+ RP (Piec, Rudawy Janowickie)
  • Dże-Mik Light VI OS (Malinowa, Rudawy Janowickie)

30 kwietnia

  • Baba z Wozu V+ OS (powyżej Zaścianka, Rudawy Janowickie)
  • Rozmowy przy Wycinaniu Lasu VI A0 (Zaroślak, Rudawy Janowickie)
  • Niezidentyfikowana droga na lewo od Karamba i Kibu AF (Malinowa, Rudawy Janowickie)

1 maja

  • Nauka kanta V OS (Mała Ściana, Karpacz)
  • Filozofia kanta V+ do czwartej wpinki – stanowisko zajęte (Mała Ściana, Karpacz)
  • Szóstka oszustka ogr. VI.1 A0 (Mała Ściana, Karpacz)
  • Na kaca V FL (Mała Ściana, Karpacz)
  • Karkonoska Boska V OS (Mała Ściana, Karpacz)
  • Szczytowanie 2 V OS (Mała Ściana, Karpacz)

4 maja

  • Brzózka III „na drugiego” (Sukiennice, Góry Sokole)
  • Do Grzyba IV OS DDS (Chatka, Góry Sokole)
  • Środek Chatki VI OS (Chatka, Góry Sokole)
  • Trudne Początki VI+ RP I próba (Chatka, Góry Sokole)
  • Prawy Komin V OS (Sukiennice, Góry Sokole)

5 maja

  • Loteryjka IV OS DDS (Baba, Góry Sokole)

 

Ogromne podziękowania dla Lomero, Brydzi i Krystiana za dowiezienie biletów powrotnych.

  12 kwietnia: RegioEkspress do Zawiercia, dalej taksa do Podlesic (pozdrowienia dla kolegi z Warszawy, który podzielił z nami koszty tego luksusu). Około 22 kładziemy się do łóżek.

13 kwietnia: Wiosna dopiero się zaczyna, mocno jeszcze wieje, skała zimna. Zaczynamy nieśmiało i niepewnie od najłatwiejszej propozycji na Młynarzu. Cień nie sprzyja dalszym wspinaczkom na tej ścianie, więc w poszukiwaniu promieni słońca przenosimy się na Wielbłąda, który ma przeciwną wystawę. Wbijam się w długą i łatwą drogę tradową. Kacha ma pójść na drugiego. Niedaleko wierzchołka słońca zachodzi, a wyjście na grań naraża na zmagania z lodowatym wichrem. Pospieszna budowa stanowiska i Kacha mnie opuszcza, abym zebrał sprzęt. Jesteśmy tak przemarznięci, że decyzja może być tylko jedna – kierunek „gorąca szczawiówka” w Michałowej.
Tak pokrzepieni decydujemy się na powtórne – mordercze dla łydek zastałych po zimie -  podejście. Znów Młynarz, ale tym razem trudniejszy cel i niedokończona walka z poprzedniego sezonu, czyli Środek Młynarza. Dwie próby, obie równie nieudane. Czuję jak trzęsą mi się obolałe łydki i nie mam psychy przy sięgnięciu do mikroryski/krawądki. Mówię pas.
Kacha namawia mnie na Brzuszki Buddy. Na Kołoczek kierujemy się ściężką koło Rygla. W lesie śnieg nie zdążył stopnieć, jest ślisko i często lądujemy na tyłkach, lub wycągamy lodowe gródki z butów. To jednak nie zatrzyma Kachy, która tego dnia jest w wyraźnym gazie. Szybko robi Parszywą dwunastkę, by od razu wbić się w Scooby Doo i pokazać wolę walki. Powtarzam tę drogę na odbudowanie nadwątlonego morale i wracamy na nocleg.

14 kwietnia: Żwawy przemarsz asfaltem i jesteśmy pod Skrzypkową Skałą. Kacha ma wyrobić metry, przyzwyczaić się do wysokości przed wyjazdem w Sokoliki i ewentualnie poprawić życiówkę (V+). Wybieramy drogę W zasadzie nie groźna, na której miałem wiele radości w poprzednim sezonie. Kacha powoli napiera do góry i sukcesywnie przedziera się się przez kolejne sekwencje ruchów i trudności. W przyrządzie widzę już znacznik połowy liny, gdy Kacha zbacza  w lewo i trawersuje w kierunku trudniejszej szóstkowej linii. Mimo kilku prób przedzielonych solidnymi restami nie jest w stanie wciągnąć się do stanowiska. Zjeżdża i mimo, że jestem zmarznięty jak pies muszę iść pozbierać ekspresy. Robię to bez entuzjazmu i zaraz po zjeździe decydujemy się dla rozgrzania zrobić rekonesans na Górze Kołoczek. Ciągnie nas na nieznaną nam Zachodnią część Kołoczka. Póki liści nie ma łatwiej wypatrzeć przez gęstwinę skały i skwapliwie z tego korzystamy. Najpierw jednak próbuję urobić coś na Ptaku. Najpierw mokry piątkowy Kurnik robię z blokami. Potem wstawiam się w podobnie startującą Heniówkę za VI.1, ale zgodnie z przewidywaniami muszę wycofać się na wysokości trzeciego ringa. Mimo tego pozytywnie nastrajają mnie te trudne próby i wreszcie czuję, że moje palce zaczynają trzymać, z czym miałem problem od początku wyjazdu. Obchodzimy Brzuszki Buddy i ścieżką wychodzimy przy Jarzębince. Głośne łał! Nie spodziewaliśmy się tak okazałej formacji. Trudności i spory ruch onieśmielają, wiec chowamy się na tyłach tej potężnej skały. Tam Kacha wynajduje mi krótką  (3 ringi+łańcuch) drogę bez nazwy za VI+. Techniczny start decyduje o trudnościach, kolejne wpinki są już w dobrze urzeźbionej skale. Robię to szybko, w drugiej próbie, a humor wyraźnie mi się poprawia. Znowu chce mi się wspinać, więc wbijam się kilka metrów dalej w jakąś pozornie łatwą piątkę i trochę się męczę, zanim dochodzę do łańcucha. Niemniej OS jest, więc można  kontynuować oględziny rejonu. Zachwycamy się Dziewicą, szczegółowo oglądamy Leśną Kulisę i w końcu obchodzimy Leśną Ścianę. Przedzieramy się przez zaśnieżony las i lekko już zmordowani  obieramy kurs ku wsi po drodze zatrzymując się na jeszcze jedną rundę zmagań ze Środkiem Młynarza. Tym razem podchodzę pod drogę z respektem i mocno zmobilizowany, by w końcu  zamknąć temat. Mimo tego znowu grzęzną w kluczowym miejscu, w którym brakuje mi zasięgu,  choć próbuję bardziej zdecydowanie niż do tej pory. Na szczęście jestem w stanie wycofać się do wygodnych stopni bez obciążania liny i tam zbieram siły na jeszcze jeden atak. Sam nie wiem gdzie, ale inaczej ustawiam nogę i czuję się jakbym wystrzelił do góry na trampolinie. Bez problemu sięgam do obu rysko-krawądek. Nie pamiętam dalszego przebiegu drogi, więc w kurczowym przybloku  wpinam ekspresa. Żeby wpiąć linę lewą rękę musiałbym się przestać trzymać prawą, która blokuje dostęp. Rozglądam się i znajduję dobrą klamkę na lewą dłoń. Wiem, że jestem w domu. Wpinam linę i napieram dalej po dobrych klamach. Dyszę ciężko, bo wiele  mnie kosztowało trzymanie tej mikroryski. Ale jest! Auto. Wreszcie. Bodajże w piątej próbie, po 6 miesiącach dopinam swego i przechodzę drogę w ciągu.

15 kwietnia: Kontynuujemy rozpoznanie podlesickich miejscówek. Tym razem za cel obieramy  Górę Apteka. Nie trafiamy we właściwą ścieżkę i wzniesienie forsujemy lasem. Zmachani podchodzimy pod Ruskie Baszty. Niesamowity widok z najwyższego punktu w okolicy. Potężne skały, ale cień i słabe obicie nie zachęcają do wspinania. Ruszamy dalej, schodzimy kawałek czerwonym szlakiem i dochodzimy pod Białe Ściany. Tu wapień wygrzewa się w słońcu i aż zaprasza by wyciągnąć linę z plecaka. Wybieram Białą Eskę V i robię ją tradowo, a potem Kaśka próbuje ją na wędkę. Linia mimo niewygórowanej cyfry ma jedno niełatwe ze względu na wymycie miejsce. Gdyby nie czerwony dragon byłoby ciężko. Pomimo początkowych obaw skała ma świetny dostęp od tyłu, a centralnie znajdują się dwa nowe ringi zjazdowe.
Mamy niewiele czasu, ale świetne humory i przyjemną pogodę. Decyduję się na jeszcze jedną  drogę na prawo od Białej Eski. Linia ubezpieczona jest starymi spitami i podobnie jak jej tradowa sąsiadka ma jedno kluczowe miejsce – wymyty brzuszek, na który trudno się wdrapać. Przyznam, że miałem już ochotę na słodką chwilę paniki, ale po kilku męczących minutach w niewygodnej pozycji znalazłem wygodną klameczkę, która rozwiązała sprawę. To był jedyny sposób przebycia tej drogi z zachowaniem piątkowych trudności.
Zbieramy zabawki i dalej poznajemy możliwości oferowane przez Aptekę. Oglądamy Bliźniaki i Wiszące ogrody. Skały całej Góry mają sporo do zaoferowania, jednak by odkryć jej pełne możliwości będą potrzebne prace ekiperskie. Wyraźnie brakuje obicia we współczesnym standardzie, oczyszczenia i odchwaszczenia skały oraz ułatwienia dojścia bezpośrednio pod skałę. Zazielenione gęste jeżyny z pewnością nie będą ułatwiać wspinania w pełni sezonu letniego, który dla nas rozpoczął się jeszcze zanim liście pojawiły się na krzewach.

Godz. 16.30 MatiTrans do Zawiercia, Pizza, 18.50 TLK – ciekawe – jedzie dwa razy dłużej niż IR, mimo, że kosztuje więcej. Logika kolei nie zakłóci naszej radości z rozpoczętego sezonu.

 

 Wykaz przejść:

13 IV 2013

  • Kant Młynarza IV (Młynarz – G. Zborów) Smyk OS, Kacha Flash
  • droga nr 10 IV w Jura 2 IV (Wielbłąd – G. Zborów) Smyk OS trad
  • Parszywa dwunastka IV (Podbrzusze – G. Kołoczek) Kacha (powtórzenie)
  • Scooby Doo V- (Budda – G. Kołoczek) Kacha RP

14 IV 2013

  • W zasadzie nie groźna V+ (Ściana NW? – Skrzypkowa Skała) Kacha – wycof z ostatniego ringa przed stanowiskiem
  • Kurnik V (Ptak – G. Kołoczek) Smyk AF
  • Heniówka VI.1 (Ptak – G. Kołoczek) Smyk – wycof z 3 ringa
  • Droga nr 1 w Jura 2 VI+ (Jarzębinka – G. Kołoczek) – Smyk RP
  • Małpia ścianka V (Tata – G. Kołoczek) Smyk OS
  • Środek Młynarza VI (Młynarz – G. Zborów) Smyk RP

15 IV 2013

  • Biała eska V+ (Białe Ściany – G. Apteka) Smyk OS trad, Kacha TR
  • Droga nr 5 w Jura 2 V+ (Białe Ściany – G. Apteka) Smyk OS

  • RSS