PARCHY

czyli wspinanie po łatwym

Wpisy z tagiem: Łutowiec

Wreszcie jakiś ładny łikend, który poszedł po mojej myśli. Szybkie RP na Pajęczej Zwinności i dwa solidne OSy w sobotę pozwoliły mi na leniuchowanie w zbyt gorącą niedzielę.
chmurki w mirowie
czytaj dalej…

Dziś będzie rubaszna żołnierska piosenka, więc notkę oznaczam symbolem „tylko dla pełnoletnich 18+”.
Dostałem spodnie z najnowszej limitowanej kolekcji
czytaj dalej…

Pokapało, pokropiło, spryskało i na koniec zlało. W międzyczasie próbowaliśmy się wspinać.

Klamy w Rzędkowicach

czytaj dalej…

Do jurajskiego wapienia co roku trzeba przyzwyczajać się na nowo, więc postawiliśmy na intensywny rozwspin po łatwym (zgodnie z aktualnymi możliwościami: czytaj – lewej ręki wolę nie używać). Pogoda dopisała, więc odwiedziliśmy kilka miejscówek, a Słoneczne Górne udało się solidnie wyzerować. Był też mały eksperyment – Sokole Góry, w które się wcześniej nie zapuszczaliśmy. Duży potencjał wspinaczkowy na okazałych formacjach. Szkoda, że pod koniec drugiego dnia wspinu zabrakło nam prądu.

Skały na Wzgórzu, Trzebniów

czytaj dalej…

 

Człowiek nie wielbłądWykaz przejść:
12 kwietnia 2014
Filar Cyklopa VI.1+ FL (Turnia Cyklopa, Rzędkowice)
Gang Olsena VI+ FL (Turnia Cyklopa, Rzędkowice)
Spadek Transaminazy VI+ PP (Dziurawa, Rzędkowice)

13 kwietnia 2014
Kaszmir VI.2 PP (Grań Aniołów, Góra Kołoczek)
Miodzio VI+ PP (Ule, Łutowiec)

 

ŁutowiecGdy jedziesz się wspinać nie oczekujesz niczego innego. Zdarzają się jednak jeszcze miejsca, gdzie wkrada się trochę magii. Takim właśnie miejscem zdaje się Łutowiec. To tu niespodziewanie dla wszystkich, po dniu mocnego słonecznego wspinania, dopadły nas dźwięki skrzypiec i waltorni, zapachy wszelkiej maści nalewek, smaki domowych kozich serów i wędlin, widoki wirujących we wszystkich kolorach sukienek, słowa ludowych przyśpiewek. Słowem – wybuchowa folkowa biba. Prosta, sensualna i radosna: potańcówa. Poznawaliśmy ludzi i bawiliśmy się do późna.
czytaj dalej…

 Aby ukryć spadek formy zawitaliśmy do krainy łatwej cyfry – Łutowca. Szkoła Darka, u którego spaliśmy, to miejsce, które przypada do gustu. Alternatywny zakątek gdzie czas spowalnia, ogień skwierczy w kominku, grzyby się suszą, glina zastyga, a bohema ciągnie dysputy do rana sącząc nalewki. Aż się zdziwiłem, że nikt nie pykał fajki. Wystarczy zjeść śniadanie, wybiec za ogrodzenie i po minucie jest się pod skałami.Wszystkie problemy logistyczne odpadają – zapominalskich los potraktuje tutaj wyjątkowo łagodnie.

czytaj dalej…


  • RSS