PARCHY

czyli wspinanie po łatwym

Wpisy z tagiem: podlesice

Piątkowy przejazd z Zawiercia do Podlesic ciągnie się w nieskończoność. Najpierw długo czekamy na spóźniony Mati-Trans, a potem trzęsiemy się do północy po dziurawych drogach między wszystkimi okolicznymi wioskami.

Sobota budzi nas deszczem, więc nie wychodzimy z łóżek aż do południa. W końcu zaspani i rozleniwieni kierujemy się na Turnię Motocyklistów, gdzie niedawno (2010?) obito kilka łatwych dróg. Funduję sobie łatwą drogą na rozgrzewką, trochę tradu, drzemkę i kończę ładną szóstką o wszystko mówiącej nazwie Olśnienie. Zbieramy manatki i przenosimy się pod Skrzypkową Skałę, gdzie na dwa wyciągi robimy znaną już nam drogę W zasadzie niegroźna V+. Było trochę niepewności, trochę adrenaliny, ale ostatecznie wszystko poszło tak jak należy i schodzimy do bazy z tarczą.

Na drugi dzień pobytu planowałem najmocniejsze przejścia. Niestety poranny Mati-trans, na który specjalnie wcześniej wstaliśmy nie pojawia się i do Rzędkowic musimy dojść z buta. Pech, że nie znamy drogi, więc nadrabiamy kilometrów, a na miejsce trafiamy dopiero po trzech godzinach forsownego marszu po wąskich ścieżkach nawiedzanych chętnie tylko przez chmary komarów.

Pogoda właśnie zdążyła się zepsuć: bezchmurne niebo zastąpiła biała pozioma mżawka.
Nie po to jednak darliśmy tyle przez chaszcze, by teraz zawracać. Cel już miałem dawno wybrany, więc wstawiam sie z uporem maniaka w Skorkówkę. Grunt to pokonać krótki początkowy bulder w przewieszeniu. Zajmuje mi to kilka prób, ale w końcu się udaje. Rozochocony sukcesem próbuję sąsiadującej VI.1 Bader-Meinhoff i ta droga ląduje na liście „Must to do”.

Zmieniamy repertuar: robimy trochę łatwego tradu. Szczególnych emocji dostarcza ryska z przejściem na filar Wysokiej, której próbowałem pierwszy raz na kursie, ale nie byłem wtedy w stanie skończyć jej w ciągu. Tym razem się udaje, a droga raz jezcze zachwyca swą powietrznością. Robię jeszcze coś łatwego, Kacha też. Dzień się kończy, wracamy zielonym szlakiem i dotarcie do Podlesic zajmuje nam mniej niż godzinę.

W dzień powrotu zawsze trzeba się sprężać. Mimo solidnych zakwasów szybciutko podchodzimy pod Górę Zborów. Na Młynarzu zaskakuje nas okres lęgowy ptaków, szczęśliwie Prawy Młynarz nie jest zagrodzony i pada w pierwszej próbie. Kolejne szóstki pochłaniam zachłannie: Technicznego Króliczka po dziurkach, siłową Pogodę dla Rogaczy. Na wszystkich tych drogach zostawiam wędkę, a Kacha z powodzeniem ją zdejmuje. Na dobicie jeszcze jedna szóstka z plusem na Czujniku z nietypowym trudnym startem z kamienia.

W drodze powrotnej do Zawiercia spotykamy słynną ekipę z czerwono-czarnego volvo. Pozdrowienia dla Jacka, Pawła i Piotra.


Wykaz przejść:

29 VI 2013

  • Brzęczenie Komara IV+ OS (Turnia Motocyklistów)
  • Rysa bez nazwy na lewo od Snu na Jawie III+ OS DDS (Turnia Motocyklistów)
  • Olśnienie VI+ FL (Turnia Motocyklistów)
  • W zasadzie niegroźna V+ w zespole RP (Skrzypkowa)

30 VI 2013 Rzędkowice

  • Skorkówka VI.1 RP (Turnia Kursantów)
  • Bader-Meinhoff VI.1 AF
  • Rysa bez nazwy nr 18 w Jura 1 III OS DDS (Mała Grań)
  • Wariant 14a – ucieczka z ryski na filar IV+ RP DDS (Wysoka)
  • Droga bez nazwy nr 26 w Jura 1 IV OS (Biały Filarek)
  • Betonowe Płoty IV FL (Mały Mur)

1 VII 2013 Góra Zborów

  • Prawy Młynarz VI OS (Młynarz)
  • Króliczek VI+ OS (Czujnik)
  • Pogoda dla Rogaczy VI+ OS (Świnka)
  • Droga bez nazwy – nr 6 w topo Jura 2 VI+ FL (Czujnik)

  12 kwietnia: RegioEkspress do Zawiercia, dalej taksa do Podlesic (pozdrowienia dla kolegi z Warszawy, który podzielił z nami koszty tego luksusu). Około 22 kładziemy się do łóżek.

13 kwietnia: Wiosna dopiero się zaczyna, mocno jeszcze wieje, skała zimna. Zaczynamy nieśmiało i niepewnie od najłatwiejszej propozycji na Młynarzu. Cień nie sprzyja dalszym wspinaczkom na tej ścianie, więc w poszukiwaniu promieni słońca przenosimy się na Wielbłąda, który ma przeciwną wystawę. Wbijam się w długą i łatwą drogę tradową. Kacha ma pójść na drugiego. Niedaleko wierzchołka słońca zachodzi, a wyjście na grań naraża na zmagania z lodowatym wichrem. Pospieszna budowa stanowiska i Kacha mnie opuszcza, abym zebrał sprzęt. Jesteśmy tak przemarznięci, że decyzja może być tylko jedna – kierunek „gorąca szczawiówka” w Michałowej.
Tak pokrzepieni decydujemy się na powtórne – mordercze dla łydek zastałych po zimie -  podejście. Znów Młynarz, ale tym razem trudniejszy cel i niedokończona walka z poprzedniego sezonu, czyli Środek Młynarza. Dwie próby, obie równie nieudane. Czuję jak trzęsą mi się obolałe łydki i nie mam psychy przy sięgnięciu do mikroryski/krawądki. Mówię pas.
Kacha namawia mnie na Brzuszki Buddy. Na Kołoczek kierujemy się ściężką koło Rygla. W lesie śnieg nie zdążył stopnieć, jest ślisko i często lądujemy na tyłkach, lub wycągamy lodowe gródki z butów. To jednak nie zatrzyma Kachy, która tego dnia jest w wyraźnym gazie. Szybko robi Parszywą dwunastkę, by od razu wbić się w Scooby Doo i pokazać wolę walki. Powtarzam tę drogę na odbudowanie nadwątlonego morale i wracamy na nocleg.

14 kwietnia: Żwawy przemarsz asfaltem i jesteśmy pod Skrzypkową Skałą. Kacha ma wyrobić metry, przyzwyczaić się do wysokości przed wyjazdem w Sokoliki i ewentualnie poprawić życiówkę (V+). Wybieramy drogę W zasadzie nie groźna, na której miałem wiele radości w poprzednim sezonie. Kacha powoli napiera do góry i sukcesywnie przedziera się się przez kolejne sekwencje ruchów i trudności. W przyrządzie widzę już znacznik połowy liny, gdy Kacha zbacza  w lewo i trawersuje w kierunku trudniejszej szóstkowej linii. Mimo kilku prób przedzielonych solidnymi restami nie jest w stanie wciągnąć się do stanowiska. Zjeżdża i mimo, że jestem zmarznięty jak pies muszę iść pozbierać ekspresy. Robię to bez entuzjazmu i zaraz po zjeździe decydujemy się dla rozgrzania zrobić rekonesans na Górze Kołoczek. Ciągnie nas na nieznaną nam Zachodnią część Kołoczka. Póki liści nie ma łatwiej wypatrzeć przez gęstwinę skały i skwapliwie z tego korzystamy. Najpierw jednak próbuję urobić coś na Ptaku. Najpierw mokry piątkowy Kurnik robię z blokami. Potem wstawiam się w podobnie startującą Heniówkę za VI.1, ale zgodnie z przewidywaniami muszę wycofać się na wysokości trzeciego ringa. Mimo tego pozytywnie nastrajają mnie te trudne próby i wreszcie czuję, że moje palce zaczynają trzymać, z czym miałem problem od początku wyjazdu. Obchodzimy Brzuszki Buddy i ścieżką wychodzimy przy Jarzębince. Głośne łał! Nie spodziewaliśmy się tak okazałej formacji. Trudności i spory ruch onieśmielają, wiec chowamy się na tyłach tej potężnej skały. Tam Kacha wynajduje mi krótką  (3 ringi+łańcuch) drogę bez nazwy za VI+. Techniczny start decyduje o trudnościach, kolejne wpinki są już w dobrze urzeźbionej skale. Robię to szybko, w drugiej próbie, a humor wyraźnie mi się poprawia. Znowu chce mi się wspinać, więc wbijam się kilka metrów dalej w jakąś pozornie łatwą piątkę i trochę się męczę, zanim dochodzę do łańcucha. Niemniej OS jest, więc można  kontynuować oględziny rejonu. Zachwycamy się Dziewicą, szczegółowo oglądamy Leśną Kulisę i w końcu obchodzimy Leśną Ścianę. Przedzieramy się przez zaśnieżony las i lekko już zmordowani  obieramy kurs ku wsi po drodze zatrzymując się na jeszcze jedną rundę zmagań ze Środkiem Młynarza. Tym razem podchodzę pod drogę z respektem i mocno zmobilizowany, by w końcu  zamknąć temat. Mimo tego znowu grzęzną w kluczowym miejscu, w którym brakuje mi zasięgu,  choć próbuję bardziej zdecydowanie niż do tej pory. Na szczęście jestem w stanie wycofać się do wygodnych stopni bez obciążania liny i tam zbieram siły na jeszcze jeden atak. Sam nie wiem gdzie, ale inaczej ustawiam nogę i czuję się jakbym wystrzelił do góry na trampolinie. Bez problemu sięgam do obu rysko-krawądek. Nie pamiętam dalszego przebiegu drogi, więc w kurczowym przybloku  wpinam ekspresa. Żeby wpiąć linę lewą rękę musiałbym się przestać trzymać prawą, która blokuje dostęp. Rozglądam się i znajduję dobrą klamkę na lewą dłoń. Wiem, że jestem w domu. Wpinam linę i napieram dalej po dobrych klamach. Dyszę ciężko, bo wiele  mnie kosztowało trzymanie tej mikroryski. Ale jest! Auto. Wreszcie. Bodajże w piątej próbie, po 6 miesiącach dopinam swego i przechodzę drogę w ciągu.

15 kwietnia: Kontynuujemy rozpoznanie podlesickich miejscówek. Tym razem za cel obieramy  Górę Apteka. Nie trafiamy we właściwą ścieżkę i wzniesienie forsujemy lasem. Zmachani podchodzimy pod Ruskie Baszty. Niesamowity widok z najwyższego punktu w okolicy. Potężne skały, ale cień i słabe obicie nie zachęcają do wspinania. Ruszamy dalej, schodzimy kawałek czerwonym szlakiem i dochodzimy pod Białe Ściany. Tu wapień wygrzewa się w słońcu i aż zaprasza by wyciągnąć linę z plecaka. Wybieram Białą Eskę V i robię ją tradowo, a potem Kaśka próbuje ją na wędkę. Linia mimo niewygórowanej cyfry ma jedno niełatwe ze względu na wymycie miejsce. Gdyby nie czerwony dragon byłoby ciężko. Pomimo początkowych obaw skała ma świetny dostęp od tyłu, a centralnie znajdują się dwa nowe ringi zjazdowe.
Mamy niewiele czasu, ale świetne humory i przyjemną pogodę. Decyduję się na jeszcze jedną  drogę na prawo od Białej Eski. Linia ubezpieczona jest starymi spitami i podobnie jak jej tradowa sąsiadka ma jedno kluczowe miejsce – wymyty brzuszek, na który trudno się wdrapać. Przyznam, że miałem już ochotę na słodką chwilę paniki, ale po kilku męczących minutach w niewygodnej pozycji znalazłem wygodną klameczkę, która rozwiązała sprawę. To był jedyny sposób przebycia tej drogi z zachowaniem piątkowych trudności.
Zbieramy zabawki i dalej poznajemy możliwości oferowane przez Aptekę. Oglądamy Bliźniaki i Wiszące ogrody. Skały całej Góry mają sporo do zaoferowania, jednak by odkryć jej pełne możliwości będą potrzebne prace ekiperskie. Wyraźnie brakuje obicia we współczesnym standardzie, oczyszczenia i odchwaszczenia skały oraz ułatwienia dojścia bezpośrednio pod skałę. Zazielenione gęste jeżyny z pewnością nie będą ułatwiać wspinania w pełni sezonu letniego, który dla nas rozpoczął się jeszcze zanim liście pojawiły się na krzewach.

Godz. 16.30 MatiTrans do Zawiercia, Pizza, 18.50 TLK – ciekawe – jedzie dwa razy dłużej niż IR, mimo, że kosztuje więcej. Logika kolei nie zakłóci naszej radości z rozpoczętego sezonu.

 

 Wykaz przejść:

13 IV 2013

  • Kant Młynarza IV (Młynarz – G. Zborów) Smyk OS, Kacha Flash
  • droga nr 10 IV w Jura 2 IV (Wielbłąd – G. Zborów) Smyk OS trad
  • Parszywa dwunastka IV (Podbrzusze – G. Kołoczek) Kacha (powtórzenie)
  • Scooby Doo V- (Budda – G. Kołoczek) Kacha RP

14 IV 2013

  • W zasadzie nie groźna V+ (Ściana NW? – Skrzypkowa Skała) Kacha – wycof z ostatniego ringa przed stanowiskiem
  • Kurnik V (Ptak – G. Kołoczek) Smyk AF
  • Heniówka VI.1 (Ptak – G. Kołoczek) Smyk – wycof z 3 ringa
  • Droga nr 1 w Jura 2 VI+ (Jarzębinka – G. Kołoczek) – Smyk RP
  • Małpia ścianka V (Tata – G. Kołoczek) Smyk OS
  • Środek Młynarza VI (Młynarz – G. Zborów) Smyk RP

15 IV 2013

  • Biała eska V+ (Białe Ściany – G. Apteka) Smyk OS trad, Kacha TR
  • Droga nr 5 w Jura 2 V+ (Białe Ściany – G. Apteka) Smyk OS

Smyk
na Długiej Grani

  • Kręta Rysa (Lewa) V OS
  • Czara IV+ RP (w pierwszej próbie, wspólny początek z Krętą Rysą)
  • Dochodzenie V OS
  • Piernikowy Szlak III RP

na Lalce

  • Babcia Genia VI- OS
  • Filar Lalki VI+ RP (w pierwszej próbie, wspólny kawałek po trudnościach z sąsiadującą Babcią Genią)

Nikodemówka V na Młynarzu
Gancjana/Samotność Solisty VI+ RP na Skale Apteka
Gwiezdny Filar VI flash na Ze spadającymi Gwiazdami
Parszywa Dwunstka IV flash na Brzuchu Buddy
Rafy Koralowe 6a SD RP w Sadku, czyli pierwszy oficjalny baldzik

Kacha
Fizyk V+ RP na Skale Apteka

na Brzuchu Buddy

  • Parszywa Dwunstka IV RP (druga próba)
  • Scooby Doo V- (wycof)

 

Lomero
Fizyk V+ OS
Chamski Trawers V+ OS na Ryglu

w Sadku

  • Boogie 6b RP
  • Rafy Koralowe 6a RP

Wreszcie udało się wszystko zgrać i w czwartek 23 sierpnia wozem pełnym szpeju wyruszyliśmy do Podlesic. Po pięciogodzinnej podróży zawitaliśmy do jednego z licznych gospodarstw agroturystycznych. Krótka noc, pianie koguta i zaczynamy wspinanie.

Najwięcej czasu, ze względu na urodę i zaciszność skały, spędziliśmy na Skale Apteka (Skrzypkowa). Temu miejscu poświęcę osobną notkę. Teraz wynotuję jedynie próby i przejścia z pozostałych rejonów, które odwiedziliśmy:

Rzędkowice
Smyk:
Drink Bar VI+ AF (bez obciążania liny się nie udało, choć gdybym od razu wiedział, gdzie jest ta klama na okapie, to pewnie by puściło)
Skorek-Wach VI+ (próba zakończona lotem na wyjściu z dziury/kominka na płytkę – tu słowa uznania – pięknie mnie Kacha wychwyciła)
Połupany Filarek III OS(?) (na kursie tego nie robiłem?)

Kacha:
Połupany Filarek III (wycof na kluczowych trudnościach między ostatnim ringiem a stanowiskiem zjazdowym)

Góra Kołoczek (Brzuch Buddy)
Kacha:
Bolek i Lolek IV Reksio III OS (pierwsza droga Kaśki do samego topu, jupi!)

Smyk:
Brzuszki Buddy IV+ OS
Scooby Doo V- OS

Góra Zborów
Smyk:
Leonówka VI (zupełnie nieudana wstawka na Skrzacie)
Popisówka V OS (Długa Grań; zakończenie płytką z podciągnięciem z mikroucha na jeden palec podobno może podwyższać wycenę – nie było to banalne)
Droga nr 16 na Długiej Grani, czy wariant do Dirretisimy VI AF (zygzakowata rysa, trochę niepewna asekuracja – łączyłem kości z ringami, a i tak w momencie trawersu rysą można zaglebić – drogę zrobiłem z jednym blokiem i sporo się o chodzeniu w rysach nauczyłem)
Sedes IV RP (powtórzenie na własnej drogi zapamiętanej z kursu – świetne dydaktycznie)


  • RSS